Na początku było AWT. Słabe było, to prawda. Nadawało się w praktyce tylko do tworzenia mniej lub bardziej efektownych apletów, pracowicie mrugających na stronach WWW. Projekt tej biblioteki był równie kiepski jak jego realizacja. Założenia, że tych kilka brzydkich kontrolek wystarczy każdemu, nie miało prawa się obronić.
Później nadszedł czas Swinga. Od strony projektu, niczego nie można mu było zarzucić: rozszerzalny, konfigurowalny, z pięknym MVC. Niestety, jego debiut w JDK 1.2 był słaby. Zemściła się pośpieszna, nieefektywna i pełna błędów implementacja. Powolność działania aplikacji napisanych przy użyciu tej biblioteki stała się podstawą pokutującego do dziś sloganu “Java jest wolna”. To nic, że z każdą wersją biblioteka drastycznie przyśpieszała. Legenda pozostała.
Swing pozostaje standardem do dziś. Powstałe jako jego alternatywa SWT świata nie zawojowało. W praktyce, nie okazało się ani szybszym ani tym bardziej elastyczniejszym narzędziem niż konkurent ze standardowego JDK. Dodawało za to kolejne problemy związane z niekoszernością polegającą na korzystaniu z natywnych bibliotek.
Mijały lata, świat zapomniał o appletach, w przeglądarkach królował Adobe i jego Flash. Nawet Microsoft wypuścił coś co lepiej nadawało się do gierek i oglądania “śmiesznych filmików” niż wiekowa Java. Wtedy to, SUN postanowił jeszcze raz powalczyć na rynku RIA i wypuścił coś zupełnie nowego.
JAVAFX, bo o tej technologii mowa zapowiadała się świetnie. Nowy prosty język, łatwa (w założeniach) dystrybucja, integracja z narzędziami graficznymi. No nic, tylko używać.
Niestety, miało być pięknie, a wyszło jak zawsze. Język był “fajny”, ale leniwym programistom nie chciało się go uczyć. Dystrybucja programów miała być banalna, ale co z tego, skoro Flasha każdy miał już zainstalowanego a JRE trzeba było dopiero pobrać z Internetu. W reanimacji nie pomogła nawet spektakularna promocja olimpijska
A później SUN został kupiony przez Oracle.
Nowa miotła nie bacząc na marudzenie społeczności, ukatrupiła JavaFX Script. Pozostałą część projektu postanowiono zaś wydać w formie biblioteki pod nazwą JavaFX 2. Dlaczego? Ano jak twierdzą “oficjalne źródła” dlatego, żeby produkt ten stał się bardziej popularny, bo ludzie w Javie piszą a w JavaFX Scripcie już niekoniecznie. Co z tego wyniknie — czas pokaże.
Wracając do tytułowego pytania: czy warto pakować się w JAVAFX 2? Pewnie że warto. Nie znamy co prawda dnia ani godziny, kiedy to jakiś marketingowiec postanowi ukręcić temu projektowi łeb. Nie wiemy nawet czy kiedykolwiek stanie się on tak wieloplatformowy jak sama Java (o wersji dla Linuksa niewiele póki co słychać). Wiemy natomiast, że mamy do dyspozycji rewelacyjne środowisko, dzięki któremu możemy sobie w radosny sposób mazać po ekranie. I tego się optymistycznie trzymajmy.
Najnowsze komentarze